22.10.2014 Sławomir Brzoska „Coniugium” oraz „Axis” realizacja na terenie Visual Park.

Wrzesień 26, 2019

Wnętrze galerii to rodzaj alchemicznego naczynia, w którym wszystko co się
pojawia i co dopuszczam do zaistnienia ma swoje konkretne znaczenie. Ważniejszy
niż efekt końcowy jest dla mnie proces powstawania pracy: jest to swoista
podróz, samotne wędrowanie ze sznurkiem pomiędzy wyznaczonymi punktami,
pełne bycie tu – i – teraz. Zbudowanie harmonijnej instalacji wymaga skupienia
na równoległości, rytmie, sile naciągu każdej z setek linii tworzących całość.
W identyczny sposób powstają moje rysunki mandaliczne, wykonywane tuszem
na papierze. Nagromadzenie linii odbywa sie zawsze w określonym, najczęściej
okragłym obszarze a minimalne odchylenia uporządkowanej kreski decydują
o niepowtarzalności rysunku.
Praca ze sznurkiem w przestrzeniach galerii czy wykreślanie rysunków na papierze
to z założenia podróże w pełni kontrolowane i uporządkowane. Jedna linia za
dużo lub za mało, złe naprężenie sznurka, drgnięcie ręki podczas rysowania –
wszystko wpływa na ostateczny kształt pracy, może też zniweczyć cały proces.
Dla własnej równowagi potrzebuję też podrózy chaotycznych, improwizowanych.
Dlatego włóczę się po świecie, często zdając sie na przypadek, kiedy to spotykani
ludzie badź incydentalne wydarzenia decydują o kierunku drogi. W trakcie takich
wedrówek, odbywanych zwykle w odizolowanych od cywilizacji miejscach, gdzie
ludzie zachowali swój dawny, koczowniczy tryb życia, pozostawiam po sobie ślad
w formie „szkiców w podrózy”: owinietych wełną kamieni. Wybór konkretnego
kamienia i praca z nim odnosi sie do najwcześniejszych ludzkich intuicji związanych
z byciem na ziemi. Jest rodzajem aktu ustanawiania Centrum kiedy
chaotyczne profanum przemienia sie w uporządkowane sacrum.
Tworzenie instalacji ze sznurka w galeriach oraz „naznaczanie” napotkanych
w drodze kamieni to działania efemeryczne. Powstające w galeriach geometryczne
struktury zwijane są w kłebek, wełna owinięta wokół kamieni z czasem ulega
zniszczeniu pod wpływem warunków atmosferycznych. Godzę się na to, traktując
swoją sztukę w kategoriach oddechu: wdechem jest konstrukcja, wydechem
dekonstrukcja. Bliska jest mi intuicja Hinduistów, dla których cały wszechświat
istnieje między wdechem i wydechem Brahmy.
Projektowane przeze mnie rzeźby w otwartej przestrzeni, choć wykonywane
z trwałych materiałów, stanowią efekt doswiadczeń z realizacjami efemerycznymi
i są konstruowane w myśl tych samych zasad. Zawsze zorientowane na osi
wschód- zachód „zagęszczenia” równoległych linii tworzą złudzenie łuków,
prostokreślnych wklęsłych i wypukłych płaszczyzn, przeplotów. Owa pozorna
płynność ściśle zdefiniowanej formy odnosi sie do niestałego obrazu obserwowanej
przez człowieka rzeczywistosci; łatwo jej doświadczyć oglądając rzeźbę
z różnych punktów widzenia, w zmieniajacych się nieustannie świetle, tle otoczenia,
pór roku.
Sławomir Brzoska